Pokolenie Z w pracy – jak zarządzać Zetkami bez konfliktów pokoleniowych
29 maja, 2026
JOMO w biznesie, czyli dlaczego „odpuszczanie” staje się nową kompetencją przyszłości
Przez ostatnie lata obserwuję biznes z bardzo bliska. Pracuję z organizacjami, liderami, menedżerami, zespołami sprzedaży, HR-em i osobami odpowiedzialnymi za rozwój ludzi. Widziałam już wiele trendów, które pojawiały się z dużą obietnicą zmiany: agile, digital transformation, employer branding, wellbeing, lifelong learning, reskilling, work-life balance, AI w pracy. Niektóre z nich realnie zmieniły sposób działania firm. Inne były przez chwilę modne, a później stały się częścią większej układanki.
Dziś jednak coraz mocniej widzę, że jeden z najciekawszych kierunków nie dotyczy kolejnego narzędzia, aplikacji ani metody zwiększania produktywności. Dotyczy czegoś znacznie bardziej podstawowego: naszej relacji z nadmiarem.
To JOMO - Joy of Missing Out, czyli radość z tego, że coś nas omija.
Brzmi lekko, może nawet lifestyle’owo. Ale w rzeczywistości ten nowy trend mówi bardzo dużo o kondycji współczesnego biznesu. Jest odpowiedzią na zmęczenie ciągłą dostępnością, presją bycia na bieżąco, nadmiarem informacji, spotkań, komunikatorów, celów, szkoleń, webinarów, raportów, trendów i oczekiwań. Przez lata organizacje uczyły ludzi, że trzeba być szybciej, więcej, częściej, bardziej. Dziś coraz wyraźniej widzimy, że ten model zaczyna się wyczerpywać.
Od FOMO do świadomego odpuszczania
Jeszcze kilka lat temu mocno funkcjonowaliśmy w logice FOMO - Fear of Missing Out. W biznesie objawiało się to bardzo konkretnie. Trzeba było być na każdym ważnym wydarzeniu branżowym, znać każdy trend, testować każdą nową technologię, uczestniczyć w każdym spotkaniu, reagować natychmiast na każdą wiadomość. Liderzy bali się, że jeśli nie wdrożą danego rozwiązania, konkurencja ich wyprzedzi. Pracownicy bali się, że jeśli nie będą stale dostępni, zostaną ocenieni jako mniej zaangażowani. HR bał się, że jeśli nie odpowie na każdy trend rozwojowy, organizacja zostanie w tyle.
FOMO przez długi czas napędzało biznes. Motywowało do działania, uczenia się, poszukiwania nowych rozwiązań. Problem w tym, że jednocześnie produkowało napięcie, rozproszenie i poczucie, że nigdy nie robimy wystarczająco dużo.
Nowe podejście jest odpowiedzią na ten stan. Nie oznacza bierności, lenistwa ani wycofania. Oznacza dojrzałą selekcję. To umiejętność powiedzenia: „nie muszę być wszędzie”, „nie każdy trend jest dla mnie”, „nie każde spotkanie wymaga mojej obecności”, „nie każda informacja zasługuje na moją uwagę”, „nie każda szansa jest zgodna z naszym kierunkiem strategicznym”.
W tym sensie radość z odpuszczania nie jest chwilową modą. Jest kompetencją zarządzania energią indywidualną, zespołową i organizacyjną.
Dlaczego ten trend pojawia się właśnie teraz?
Trendy nie biorą się znikąd. Zawsze są odpowiedzią na pewne napięcie społeczne, technologiczne albo biznesowe. Jeśli przez lata rośnie przeciążenie, w pewnym momencie pojawia się potrzeba odzyskania kontroli.
Tak właśnie dzieje się teraz. Biznes funkcjonuje w rzeczywistości, w której tempo zmian jest ogromne. Technologia przyspiesza. Sztuczna inteligencja zmienia sposób pracy. Modele hybrydowe i zdalne przesunęły granice między życiem prywatnym a zawodowym. Komunikatory sprawiły, że wiele osób jest „w pracy” praktycznie cały czas. Do tego dochodzi presja wyników, niepewność rynkowa, zmiany pokoleniowe i coraz większa świadomość zdrowia psychicznego.
Z perspektywy branży szkoleniowej widzę jeszcze jedno zjawisko: ludzie nie potrzebują już tylko więcej wiedzy. Oni często mają jej za dużo. Mają dostęp do kursów, podcastów, newsletterów, e-booków, webinarów, platform rozwojowych i wewnętrznych baz wiedzy. Problemem nie jest brak informacji. Problemem jest przeciążenie, brak integracji wiedzy z praktyką i trudność w wyborze tego, co naprawdę ważne.
Dlatego rośnie znaczenie tej filozofii selekcji. Bo pomaga zadać pytanie: z czego świadomie rezygnujemy, żeby mieć przestrzeń na to, co naprawdę ma znaczenie?
JOMO w zarządzaniu: mniej reaktywności, więcej intencjonalności
W biznesie bardzo często gloryfikujemy zajętość. Kalendarz wypełniony od rana do wieczora bywa traktowany jak dowód ważności. Szybka odpowiedź na maila jak dowód zaangażowania. Obecność na każdym spotkaniu jak dowód odpowiedzialności. Tymczasem dojrzałe organizacje coraz częściej rozumieją, że zajętość nie jest tym samym co skuteczność.
Świadome odpuszczanie w zarządzaniu oznacza przesunięcie akcentu z aktywności na sens. Lider, który działa w tym duchu, nie pyta tylko: „co jeszcze możemy zrobić?”. Pyta również: „czego powinniśmy przestać robić?”. To jedno z najważniejszych pytań współczesnego przywództwa.
Bo zespoły nie wypalają się wyłącznie od trudnych celów. Wypalają się także od nadmiaru priorytetów, niejasnych decyzji, ciągłych zmian kierunku, spotkań bez celu i działań, które nie mają widocznego wpływu. Ludzie chcą rozumieć, po co coś robią. Chcą mieć poczucie sprawczości. Chcą pracować efektywnie, ale nie kosztem własnej energii i zdrowia.
Ten trend może więc stać się ważnym elementem kultury organizacyjnej. Kultury, w której rezygnacja z części działań nie jest porażką, ale dowodem strategicznej dojrzałości.
JOMO w biznesie szkoleniowym: koniec rozwoju „na ilość”
Branża szkoleniowa także przechodzi dużą zmianę. Przez wiele lat rozwój pracowników był często mierzony liczbą zrealizowanych godzin szkoleniowych, liczbą uczestników, liczbą programów i tematów. Im więcej, tym lepiej. Dziś coraz częściej widzimy, że takie podejście nie wystarcza.
Organizacje nie potrzebują kolejnych przypadkowych szkoleń. Potrzebują mądrze zaprojektowanych procesów rozwojowych, które odpowiadają na realne wyzwania biznesowe. Potrzebują mniej treści, ale lepiej dobranych. Mniej inspiracyjnych haseł, a więcej praktycznego przełożenia na codzienną pracę. Mniej „odhaczania” rozwoju, a więcej pracy z zachowaniami, decyzjami i nawykami.
W biznesie szkoleniowym radość z odpuszczania oznacza, że nie każdy temat musi trafić do programu. Nie każda moda rozwojowa powinna być natychmiast wdrażana. Nie każde narzędzie pasuje do każdej organizacji. Czasem większą wartość przynosi ograniczenie programu do trzech kluczowych kompetencji niż stworzenie katalogu kilkudziesięciu szkoleń, z których nikt nie wie, co naprawdę wybrać.
Z mojej perspektywy to bardzo zdrowa zmiana. Dojrzały biznes szkoleniowy nie polega dziś na dostarczaniu jak największej liczby rozwiązań. Polega na pomaganiu organizacjom w wyborze tych rozwiązań, które mają największy sens.
Czego dziś potrzebują ludzie w organizacjach?
Z perspektywy osoby, która od lat obserwuje zmiany zachodzące w branży szkoleniowej i rozwojowej, widzę bardzo wyraźnie, że potrzeby ludzi w organizacjach ewoluują. Oczywiście nadal ważne są rozwój kompetencji, skuteczna komunikacja, lepsze zarządzanie i osiąganie wyników. Coraz częściej jednak na pierwszy plan wysuwają się także: potrzeba jasności, spokoju, priorytetów, sensu i zdrowych granic.
Ludzie nie chcą już rozwoju, który jest kolejnym obowiązkiem w przepełnionym kalendarzu. Chcą rozwoju, który pomaga im lepiej funkcjonować. Nie chcą kolejnych narzędzi, które komplikują pracę. Chcą prostoty. Nie chcą liderów, którzy tylko delegują więcej zadań. Chcą liderów, którzy potrafią pomóc wybrać, co jest naprawdę ważne.
To właśnie dlatego ten nowy trend ma tak duży potencjał biznesowy. Bo dotyka realnej potrzeby: odzyskania wpływu w świecie nadmiaru.
To nie oznacza mniej ambitnego biznesu
Warto podkreślić jedną rzecz: świadome odpuszczanie nie jest pochwałą przeciętności. Nie chodzi o to, żeby rezygnować z ambicji, innowacji czy rozwoju. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, żeby ambicja była mądrze ukierunkowana.
Firmy, które chcą robić wszystko, często tracą ostrość. Zespoły, które mają zbyt wiele priorytetów, nie dowożą najważniejszych celów. Liderzy, którzy są stale dostępni, nie mają czasu na myślenie strategiczne. Pracownicy, którzy próbują być na bieżąco ze wszystkim, tracą koncentrację na pracy, która daje największą wartość.
Nowe podejście może być więc bardzo biznesowe. Może wspierać produktywność, innowacyjność i lepsze decyzje. Ale pod warunkiem, że potraktujemy je nie jako modny skrót, lecz jako zaproszenie do świadomego projektowania pracy.
Przyszłość należy do organizacji, które potrafią wybierać
W najbliższych latach przewagę będą miały nie te organizacje, które robią najwięcej, ale te, które najlepiej wybierają. Wybierają właściwe priorytety. Właściwe kompetencje do rozwoju. Właściwe technologie. Właściwe rytuały pracy. Właściwe działania, które realnie wzmacniają ludzi i biznes.
JOMO może stać się jednym z ważnych symboli tej zmiany. Pokazuje, że dojrzałość organizacyjna nie polega na nieustannym dokładaniu kolejnych inicjatyw. Polega także na odwadze rezygnacji. Na umiejętności powiedzenia „nie” temu, co atrakcyjne, ale nieistotne. I „tak” temu, co naprawdę wspiera strategię, ludzi i długofalowe wyniki.
Dla mnie, jako osoby od lat pracującej w biznesie szkoleniowym, ten trend jest czymś więcej niż modnym hasłem. Jest sygnałem, że ludzie i organizacje zaczynają coraz lepiej rozumieć cenę nadmiaru. A jednocześnie szukają bardziej świadomego, zdrowszego i skuteczniejszego sposobu działania.
Być może przyszłość biznesu nie będzie należała do tych, którzy są wszędzie i robią wszystko. Być może będzie należała do tych, którzy potrafią mądrze odpuścić po to, żeby naprawdę skoncentrować się na tym, co ma znaczenie.
O autorce
Kamila Kisiel - Menedżer ds. Rozwoju w firmie CERTES. Z branżą szkoleniową związana jest od 2009 roku. Posiada ponad 17-letnie doświadczenie w projektowaniu i dostarczaniu innowacyjnych rozwiązań dla klientów korporacyjnych w obszarze rozwoju kompetencji, szkoleń, doradztwa oraz wsparcia biznesu.
Jej praca koncentruje się na dostosowywaniu strategii szkoleniowych do potrzeb organizacji, wspieraniu rozwoju przywództwa, integracji zespołów oraz projektowaniu rozwiązań, które odpowiadają na realne wyzwania biznesowe. W swojej pracy łączy perspektywę psychologiczną, biznesową i rozwojową, pomagając organizacjom skuteczniej budować kompetencje, wzmacniać odporność, rozwijać liderów i przekładać wiedzę na konkretne działania.
Ukończyła Psychologię oraz Edukację Medialną i Dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Wiedza z zakresu psychologii pozwala jej lepiej rozumieć potrzeby klientów, projektować trafne rozwiązania rozwojowe oraz efektywnie wspierać organizacje w procesach zmiany.
Jest autorką licznych artykułów z obszaru zarządzania, rozwoju kompetencji i efektywności organizacyjnej, a także e-booków poświęconych odporności psychicznej. Jest również współautorką raportu „Niezauważona kompetencja przyszłości. Globalna perspektywa Diversity & Inclusion”.
Praca jest dla niej nie tylko obszarem zawodowym, ale także pasją. Codziennie wykorzystuje swoje doświadczenie, wiedzę i kreatywność, aby tworzyć produkty oraz usługi, które przynoszą klientom realną wartość i wspierają rozwój ich organizacji. Jest cenioną ekspertką w obszarze rozwoju organizacji i pracy z klientami biznesowymi, a jej zaangażowanie, umiejętności interpersonalne oraz zdolność łączenia wiedzy psychologicznej z praktyką biznesową pozwalają jej tworzyć rozwiązania odpowiadające na wyzwania dynamicznego i niepewnego środowiska biznesowego.
