Kim jest pokolenie Y?

Webinar Rozwiązywanie problemów biznesowych
AKADEMIA OUT of the BOX – webinar ROZWIĄZYWANIE PROBLEMÓW BIZNESOWYCH
24 stycznia, 2021
AKADEMIA OUT of the BOX – webinar SERVANT LEADERSHIP I ZAUFANIE W ZESPOLE PRZYWÓDZTWO NA CZAS KOLOROWEJ EWOLUCJI
24 marca, 2021

Pokolenie Y  to osoby, które urodziły się między rokiem 1980 a 2000. Taka jest definicja (jedna z wielu). Ja osobiście się z nią nie zgadzam. Można bowiem zapytać, czy jak ktoś się urodził w roku 1979 to na pewno nie jest tym Y-kiem, a jak się urodził w 1981 to na pewno jest? Oczywiście nie, nie chodzi tutaj o metrykę, lecz o sposób, w jaki osoby funkcjonują, realia w jakich się wychowywały, w jakich dojrzewały i dorastały. Ich osobowości kształtowały  się w erze internetu, powszechnej cyfryzacji, komputera, smartfona i tabletu. Milenialsi (bo tak też nazywamy przedstawicieli pokolenia Y) nie pamiętają czasów, w których były kartki zakupowe, kolejki w sklepach z pustymi półkami i jeden kanał w czarno-białej telewizji. Kiedyś kupowano to, co było akurat dostępne. Teraz przebiera się w ofertach, a jak nie ma na miejscu tego, czego szukamy, to kupujemy to online

Typowy Milenials?

Jak te różnice wpłynęły na wizerunek młodego pokolenia? Smartfon w ręku, tablet leżący obok, laptop na kolanach, w kącie grający telewizor, w uszach słuchawki z muzyką, w tle napływające informacje ze świata, jednocześnie jedzony obiad i pisany raport na jutro do pracy. Y nie ma z tym żadnego problemu. Dlaczego? Ponieważ jest wielozadaniowy. Funkcjonuje w sposób, który jest trudny do zrozumienia i zaakceptowania przez przedstawiciela wcześniejszego pokolenia – tzw. pokolenia X.

Różnice na linii X – Y

Różnice międzypokoleniowe znane są nam od dawna, a konflikty z nich wynikające dostrzec można zarówno w relacjach rodzic – dziecko, jak i szef – przełożony. Rozmiar tych różnic jest pochodną tempa rozwoju cywilizacyjnego. Im szybciej zmienia się świat, tym trudniej jest za nim nadążyć starszemu pokoleniu. Tym większym wyzwaniem staje się wyjaśnienie młodszym, „jak to było dawniej”.

Łącząc to z faktem, że człowiek jeszcze nigdy nie rozwijał się tak szybko jak dziś,  można stwierdzić, że różnice na linii X – Y są bardzo wyraźne. Przyjrzyjmy się kilku z nich.


Pierwszy aspekt to podejście do zmian. X zaakceptował konieczność częstego wprowadzania zmian. Wie, że elastyczność jest dziś w biznesie kluczowa, a jej wyrazem jest umiejętność szybkiego i skutecznego dostosowywania się do nowej sytuacji. Woli jednak, aby zmiana byłą ułożona, przemyślana, przeprocesowana. Y uwielbia zmiany w każdej postaci i nie wyobraża sobie bez nich życia. Jego życie to ciągła zmiana, bo bez tego byłoby nudno i przewidywalnie. Przetwarza mnóstwo bodźców, ale dobrze sobie z tym radzi. Ilość komunikatów, jakie dostaje, m.in. z Facebook, Instagram, SMS, Twitter, Snapchat, skrzynki mailowej, z pracy nie stanowi dla niego problemu. Przetwarza je wszystkie, reaguje i odpowiada na bieżąco, potrafi się błyskawicznie zaadoptować do nowej sytuacji. U niego zmiany zachodzą spontanicznie i nie jest to żaden kłopot.

Drugi obszar różniący omawiane pokolenia to stosunek do technologii. X zaakceptował technologię. Według niego jest ważna, daje duże możliwości, można jej fajnie używać. A pokolenie Y? Dla niego smartfon to centrum dowodzenia życiem i jego centralny punkt. Nie wyobraża sobie codziennego funkcjonowania bez technologii.

W dzisiejszych czasach, patrząc na młodego człowieka, często można usłyszeć, głównie ze strony starszej generacji, on się ciągle gapi w ten telefon. Kiedyś, jak wieczorem chciano wspólnie spędzić czas, to schodziła się cała klatka albo kilka okolicznych domostw i wspólnie grano w pokera, tysiąca, albo oglądano, jak Ryszard Szurkowski walczy o tytuł w Wyścigu Pokoju. Dzisiaj młodzi robią dokładnie to samo, tylko w trochę inny sposób. Mają konwersację grupową na Facebooku, telekonferencję na Facetime albo grają w grę online. Zauważmy, że u podstaw tych działań leżą dokładnie te same potrzeby: społeczne, towarzystwa, akceptacji. Są one jedynie zaspokajane w inny sposób. Tak więc Milenialsi mają te same potrzeby, tylko trochę inaczej je realizują. Nie obrażajmy się, że inaczej je komunikują, więc trudniej się z nimi dogadać. Gdy się to zrozumie, nagle kooperacja z nimi staje się łatwiejsza.

„No dobra, dobra i co z tego?”

Spójrzmy na podejście do kwestii autorytetów. X szanuje autorytety. Może nim być dyrektor, prezes, szef, ksiądz, profesor. A jak do tych spraw podchodzą Y? Dla niego autorytet z definicji nie istnieje. Nie interesuje go co masz w dokumentach, jakie masz CV czy inne papiery. Pokaż, co potrafisz. Pokaż kompetencje. Jeśli dużo umiesz i możesz mnie tego nauczyć, zapraszam, działamy. Nie potrafisz? Masz tylko mocne papiery? Wybacz, to już nie działa.

Mój znajomy jest menadżerem z ponad 20-letnim doświadczeniem. Pracował w różnych firmach, niektórych bardzo dużych. Kilka lat temu zmienił pracę. Objął stanowisko menadżera zespołu złożonego głównie z przedstawicieli pokolenia Y. Podczas pierwszego spotkania z nimi wyszedł na środek, przedstawił się i zaczął opowiadać o swoich dotychczasowych osiągnięciach.  Mówił o ukończonych szkoleniach, zaliczonych kursach i uzyskanych certyfikatach. Przytaczał liczby, historie i statystyki z poprzednich miejsc pracy. W pewnym momencie, a zdecydowanie nie był to koniec jego przemówienia, w drugim rzędzie podniósł się 24-letni pracownik i powiedział do swojego nowo mianowanego szefa: No dobra, dobra, i co z tego? Co tak naprawdę możesz nam dać? Y szuka swoich korzyści ze współpracy. Aby zdobyć jego zaufanie i zaangażowanie, trzeba je jasno pokazać.

Zrozumieć i osiągnąć sukces

Przytoczone różnice to oczywiście przysłowiowa kropla w morzu. Warto zastanowić się nad tym, dlaczego młode pokolenie postępuje w taki a nie inny sposób. Zamiast obrażać się, krytykować i załamywać ręce lepiej zrozumieć i wykorzystać idący za tym potencjał. Kluczem do sukcesu jest tutaj porozumienie, wzajemna tolerancja i skuteczna komunikacja.


Autor: Paweł Musiałowski

Kim jest pokolenie Y?

Wielkość czcionki
Tryb kontrastowy